Zoja Ghimire z fundacji Mangfold i Arbeidslivet opowiada o tym, jak dostała pracę, którą lubi i jak nauczyła się języka norweskiego. Z rozmowy z Zoją dowiesz się jednak także, jaką pomoc fundacja ma do zaoferowania Polakom i z jakimi problemami można się do nich zwrócić. Zapraszam do lektury!

Co robisz w Norwegii? 

Pracuję w fundacji Mangold i Arbeidslivet, co po polsku można przetłumaczyć jako Różnorodność na Rynku Pracy. Od 20 lat fundacja zajmuje się projektami, które aktywnie wspierają uczestnictwo w rynku pracy i norweskim życiu społecznym różnych grup mniejszościowych i tym, by wszyscy mogli być jego częścią niezależnie od płci, wieku, pochodzenia, wyznania, niepełnosprawności itd.

Opowiesz coś więcej o Twojej pracy w fundacji?

Od zeszłego roku prowadzę projekt skierowany do Polaków, który zainicjowałam widząc, jak wielka jest potrzeba rzetelnej informacji o życiu w Norwegii i jak wiele osób spotyka się z trudnościami, których możnaby uniknąć.
Żeby maksymalnie ułatwić z nami kontakt, udzielamy porad przez Skypa. Sprawy mogą dotyczyć przepisów, kontaktów z urzędami, różnic kulturowych, wychowywania dzieci w obcej kulturze. Zgłaszają się do nas ludzie zarówno z ogólnymi pytaniami dotyczącymi runku pracy, czy załatwiania podstawowych spraw urzędowych, ale coraz częściej dostajemy też pytania od osób, które są w bardzo trudnej sytuacji i często wymagają pomocy prawnej. Staramy się odpowiedzieć na wszystkie pytania, a jeśli wykraczają one poza naszą wiedzę, to kierujemy do odpowiednich instytucji czy organizacji, które specjalizują się w danej tematyce. Na naszej stronie można też znaleźć wiele przydatnych informacji, dlatego zachęcam do odwiedzenia.

Prowadzimy też badanie ankietowe, by dowiedzieć się więcej o tym, jak się żyje Polakom w Norwegii, czy napotykają jakieś trudności i jak sobie z nimi radzą, gdzie i jak szukają informacji i pomocy.
W zeszłym roku organizowaliśmy spotkania tematyczne z polskimi fachowcami. Odbyły się one w Tromsø, Trondheim, Stavanger i Oslo. W tym roku chcemy skupić się na wzmocnieniu roli polskich organizacji działających w Norwegii. Jeśli ktoś chciałby popracować z nami na rzecz integracji Polaków, serdecznie zapraszam do kontaktu.

Czy pomoc oferowana przez fundację jest darmowa?

Korzystanie ze wszystkich działań pomocowych fundacji jest bezpłatne. To dotyczy zarówno projektu Polski Dialog, jak i wszystkich innych projektów, np. kursów norweskiego, które prowadzimy w Oslo.

Co uważasz za swój największy sukces w Norwegii?

Nie wiem, czy to można nazwać sukcesem, ale cieszę się, że mam pracę, którą lubię, w której poznaję dużo ludzi i zasadniczo polega ona na tworzeniu projektów pomocowych w odpowiedzi na aktualne problemy społeczne. A to mnie zawsze interesowało. Mam nadzieję, że moja praca przynosi pożytek innym, bo o to chodzi i tym się od dawna zajmowałam, jako psycholog. Poza tym mam duży wpływ na to, jak wygląda mój dzień w pracy, i mam możliwości rozwoju. Lubię, jak się coś dzieje.

Jaka była Twoja droga do znalezienia stałej pracy?

W moim przypadku to były kontakty. Rozmawiałam z Norwegami, których poznałam przy różnych okazjach i jak się okazywało, oni wiedzieli, że tu albo tam są poszukiwane osoby do pracy. W ten sposób dostałam kontakt do tych odpowiedzialnych za rekrutację i miałam szansę zaprezentować siebie i to, co potrafię. Był też okres, kiedy szukałam pracy i wysyłałam wiele podań, ale to nie przyniosło większych rezultatów. Z pewnością jest to zależne od zawodu, rodzaju pracy czy branży. Moi znajomi – fryzjerka, kucharz czy glazurnik nie mieli takich trudności.

Mówisz o kontaktach. A gdzie w takim razie można poznać Norwegów?

Poznać można wszędzie, toż to kraj Norwegów. Trochę zależy od naszej sytuacji, czy mamy dziecko chodzące do przedszkola, szkoły lub czy pracujemy z Norwegami, a może udzialamy się w kościele i tam mamy okazję poznać różne osoby.
Myślę, że najważniejsze jest nie gdzie można poznać Norwegów, ale jak? Nasze kultury mimo wszystko różnią się i to może powodować pewną barierę. Natomiast ja zachęcam do tego, żeby zainteresować się krajem, kulturą i ludźmi wśród, których mieszkamy. Chodzić na spotkania dla rodziców, również te towarzyskie, wspierać tym samym integrację naszych dzieci. Brać udział w tzw. dugnadach, wspólnych pracach porządkowych na osiedlu, na którym mieszkamy, chodzić na sławetne „julebord”, a może zajrzeć do pobliskiej biblioteki lub centrum wolontariatu. I po prostu interesować się innymi ludźmi.

Jakie były twoje sposoby na nauczenie się norweskiego?

Przed przyjazdem do Norwegii wiedziałam, że będę musiała nauczyć się języka. W przeciwnym razie nie miałabym szans na dobrą pracę. I zaraz po przyjeździe zaczęłam chodzić na kursy, najpierw takie organizowane przez organizacje pozarządowe, a po 3 miesiącach dostałam miejsce w Voksenopplæring, szkole dla dorosłych. Chodziłam na intensywny kurs i dostosowałam pracę do nauki. Rano byłam 4 godziny na kursie, a po południu pracowałam. Odrabiałam wszystkie prace domowe. Motywowało mnie, jak mieliśmy testy sprawdzające co jakiś czas. Poza tym pamietam ćwiczenie, które dla mnie było bardzo pomocne, tłumaczenie norweskiego tekstu na polski, a później z powrotem na norweski. Po jakimś czasie byłam w stanie czytać artykuły czy słuchać programów, które mnie interesowały i to było motywujące.

Co robiłaś, żeby zmotywować się do nauki/kiedy bardzo nie chciało Ci się uczyć?

Chyba nie mam tu jakiejś magicznej recepty. Ja starałam się od początku po prostu systematycznie pracować, odrabiałam ćwiczenia, czytałam zadane teksty i wykorzystywałam maksymalnie czas kursu . Pamiętam, że bezustannie zadawałam pytania mojej nauczycielce. Chyba w pewnym momencie mniała mnie już dość 😉

Jeżeli zdałaś egzamin z norweskiego, jak się do niego przygotowywałaś?

Kiedy już postanowiłam podejść do egzaminów, przygotowywałam się głównie uczęszcząjąc na kursy przygotowujące do nich. Przed Norskprøve 3 chodziłam na kurs stacjonarny, a później przygotowując się do Bergenstest brałam udział w kursie online. I to było moim priorytetem wtedy, tzn. odłożyłam inne sprawy na później, żeby móc się skupić na zdaniu egzaminu.

Jakie rady dałabyś osobie, której zależy na szybkiej nauce norweskiego i znaleźć dobrą pracę?

Po pierwsze dążyć wytrwale do wyznaczonego celu. I jak to mówią w Norwegii „ting tar tid”, na wszystko trzeba czasu. Nauka języka to jest właściwie niekończący się proces, który w dużym stopniu zależy od naszego zaangażowania. Nikt za nas tej pracy nie wykona. Także polecam korzystać z istniejących możliwości, darmowych kursów, språkkafe itd. szczególnie na początku. Jak ja przyjechałam do Norwegii, takich możliwości było niewiele i płaciłam za kursy językowe dużo z własnej kieszeni.

Dobra praca nierozerwalnie łączy się z umiejętnościami językowymi. Nawet jeśli mamy pożądany techniczny zawód i nie mamy trudności w znalezieniu pracy, to nasza pozycja będzie o wiele lepsza, jeśli potrafimy komunikować się po norwesku i rozumiemy, co się dzieje wokół nas bez konieczności proszenia kogoś o tłumaczenie. Nie mówiąc już o tym, że o wiele łatwiej jest załatwić sprawy urzędowe, związane z dziećmi czy kontakt ze służbą zdrowia, kiedy rozumiemy choć trochę norweski.

Własna inicjatywa jest niezwykle istotna w Norwegii. Większość wolnych stanowisk nie jest nigdzie ogłaszana. Także jedynym sposobem, by się o tym dowiedzieć, to kontakty z ludźmi. I tak było w moim przypadku. Dowiedziałam się o możliwościach od osób, z którymi rozmawiałam o szukaniu pracy. Oczywiście później przeszłam rekrutację, ale o niej wiedziały tylko niektóre osoby, bo nie było żadnych ogłoszeń o pracę.

Nie poddawajcie się i powodzenia!

.